sobota, 2 lipca 2011

Jednak wczorajszy dzień nie okazał się niewypałem i w ostatniej chwili ratowaliśmy nasze plany. Mokre boisko, na którym każdy się wywalał. Gdy przyszła i na mnie kolej- poddałam się i już więcej nie grałam, gdyż masakrycznie bolały pośladki. Ale bardziej zabolało rozwalenie mojej kurtki [*] Trzeba uratować ją jakoś! pogoda,pogoda,pogoda-?

ee, ciągle te same zdjęcia, no bez przesadyy -.-

1 komentarz: