weekend szybciutko minął. sobotę zapamiętam na długo. takiego syfu nie widziałam jeszcze. mały kawałek pizzy z wylanym całym keczupem na niej, bardzo mała szafa, w której zmieściły się 3 osoby, gorący mielony, cola której nie wolno było pić, jajka w wannie i na głowie, mokre ciuchy i biedny pies.. :(
no i powrót do domu 6, która pomyliła trasę i jechała koło słowaka!
miśki :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz