sobota, 20 sierpnia 2011


Dzisiaj trip na Łysą, a w sumie to pół-łysej. Nie miałam ochoty wchodzić za wysoko. Im wyżej tym więcej OS i Tomek, który zabijał, bił, deptał i uciekał od os. Śmiesznie, choć nie za zimno? 
Przydały by się wyższe temperatury!

a przed chwilą tańczyłam KACZUCHY i czuję się z tym zajebiście.







1 komentarz: